Ariana | Blogger | X X X X

5 marca 2018

Z CZYM TO SIĘ TAŃCZY? TzG kontra rzeczywistość || zwalczam mity o tańcu towarzyskim

Przedwczoraj wieczorem emitowano początek kolejnego sezonu Dance With The Stars. W Polsce cieszy się on olbrzymią oglądalnością. Prawdopodobnie i Wy się na niego natknęliście, w któryś z piątkowych wieczorów. Niektórzy patrzą na niego z ironicznym uśmieszkiem, inni są nim zachwyceni a reszta wzdycha głęboko, jak ja na przykład. Bo z pewnością nie można tego porównywać z prawdziwymi turniejami. A dlaczego? O tym zaraz się dowiecie.

Jeszcze zanim zacznę. Ten program był przeze mnie zacięcie oglądany do czasu, kiedy
 A) zaczął się już maksymalnie różnić od prawdziwych konkursów tanecznych.
B) Odeszła pani Beatka Tyszkiewicz. Jest to jedna z dwóch osób, dzięki, którym ten program był tak wyczekiwany, bynajmniej dla mnie. Pełna optymizmu i szczerego uśmiechu kobieta. Miejmy nadzieję, że szybko wróci do pełni zdrowia. Ola Jordan jej jednak nie zastąpi, bo zrobił nam się trzeci ZNAWCA, przez co program stracił troszeczkę swój urok.
 Nie przedłużając, zaczynajmy.



1.    Punktacja
Nie ma tu, o czym mówić. W TzG musisz być popularny i mieć ładną buźkę. Ilość punktów, które dostajesz od jurorów nie ma tu nic do rzeczy, w niektórych przypadkach. Szczególnie, że pan Grabowski i Beata Tyszkiewicz znani byli głównie z dwóch liczb 9 i 10. Weźmy pod lupę Sławomira. Jego taniec… nie będę tego komentować, bo specem nie jestem. Natomiast powszechnie wiadomo, że jego fani go ratowali. Niestety w prawdziwym życiu tak nie ma. \

2.    Muzyka
Na turnieju raczej nie zatańczysz do letniego przeboju. Tyle w temacie.

3.    Miejsce
Podczas zwykłego konkursu musisz się przepychać łokciami, aby cię nie zdeptali. No, teraz żartuję, ale nie masz dla siebie całego parkietu. Musisz uważać na innych i przygotowywać swoje choreografie tak, aby wyglądały nie tyle, co ładnie ile, aby wystarczyło ci miejsca.

4.    Akrobacje
Ograniczone są one do minimum. Patrz punkt 3.  Mógłbyś sobie i komuś zrobić krzywdę. Po drugie jest to zwyczajnie wzbronione. Nie wolno podnosić nikogo na więcej niż dwie stopy od ziemi. Poza tym taniec nie powinien być widowiskowy, powinien oddawać swój nastrój i emocje. To jest główne założenie.

5.    Stroje
Są na jeden pokaz? A skądże, w innym przypadku zbankrutowałaby większość tancerzy. Życie takiej kreacji to około rok. Potem można ją sprzedać komuś, kto dopiero zaczyna albo go nie stać. Czasami zdarza się, że się porwie podczas tańca, lub ktoś na nią nadepnie.

6.    Luzik
Nie, to wcale nie jest lajtowy sport. O ile ktoś pokusi się go w ogóle nazywać sportem. Bo to przecież tylko podrygiwanie w rytm muzyki. Hmm to raczej dużo wyrzeczeń i miliony treningów. Bo to jest sport i to bardzo wymagający.

7.    Ludzie od wszystkiego
To wcale nie jest tak, że ktoś zaprojektuje strój, umaluje cię i uczeszę. To ty musisz wyznaczyć sobie odpowiednią ilość czasu, aby to wszystko załatwić. Często tancerki same się malują a nawet projektują stroje, nikt ich w tym nie zastąpi, bo to one przecież chcą przez to, co coś powiedzieć światu.

Nie mówię, że całkowicie potępiam ten program. Jak wskazuje jego nazwa to po prostu program rozrywkowy i w dość małym stopniu przypomina realia prawdziwego tancerza. Po prostu nie radzę brać sobie tego wszystkiego do serca i pamiętać, że życie nie jest tak kolorowe a my oglądamy tylko telewizyjną wersje.
0

3 lutego 2018

Nie do pary || Ewa Nowak

Szesnastoletni Alek przeżywa okres buntu. Potwierdzenia własnej wartości szuka głównie w oczach płci przeciwnej, co prowadzi do kontaktów z wieloma dziewczynami. W końcu chłopak całkowicie się gubi w swoich uczuciach. Wplątuje się w niezręczne sytuacje, a zarazem traci poczucie bezpieczeństwa, bo rozpada się jego rodzina. Czy Alkowi uda się wyjść na prostą i zrozumieć, co jest w życiu ważne?

 Przecież miała w domu małego geniusza


Szesnastoletni Alek dorastał w podświadomości, że jest najlepszy i wyjątkowy. Jego matka prawdopodobnie już po wykonaniu testu ciążowego wiedziała, że nosi pod sercem dziecko ponadprzeciętne. Wszyscy oprócz niej w to wątpili, ale to tylko taki mały szczegół. Wydawać by się mogło, że pani Ludmiła chciała po prostu podbudować swoje ego. Ucierpiała przez zbyt surowych rodziców, którzy nie pozwolili jej kierować się głosem sera. A ono kierowało ją w stronę sztuki          i malarstwa.


Matka była opętana potrzebą olśniewania każdego, kogokolwiek się da. 


Sukces zawodowy nie dawał jej prawdziwego szczęścia. Alek nie był Einsteinem. On był po prostu dobrze wytresowany.  Ale nadszedł czas w jego życiu, kiedy matka nie stanowiła już priorytetu dla syna. Kiedy bez jej opinii umiał się obejść. Ale coraz częściej robił jej na złość. Zaczęło się to w wieku 8 lat, kiedy w przypływie odwagi powiedział nie wiem. A potem było coraz gorzej… w wieku 12 lat, wraz ze skończeniem podstawówki skończyło się jego dzieciństwo.

Życie Alka wypełnia się, niby zwykłymi, błahymi sprawami – spotkania, szkoła (oczywiście profil artystyczny, aby wkurzyć szanowną rodzicielkę) przyjaciele ( a wśród nich pewny siebie Gaweł, który lubi ponaciągać rzeczywistość, jest zawsze na pierwszym planie i nie może odpędzić od siebie myśli, że nie jest najwidoczniejszy)

Aż pewnego razu pojawia się ona – Karina. I w taki sposób Aleksander zaczyna interesować się płcią przeciwną. A raczej podbudowywać swoje ego wykorzystując osobę młodej baletnicy. Niestety nie wszystko idzie po jego myśli. On chce się odstresować, zabawić. Ona myśli o nieco poważniejszych sprawach. Kończy się to kłótnią. Alek idzie na imprezę, chociaż wie, że jeśli się wyda, że na niej był to przekreśli to ich cały związek. Tam spotyka Agatę. A ona przewraca cały jego świat o 180 stopni.

Bardzo cenię panią Nowak za ten piękny i zarazem prosty język, jakim buduje fabułę, tworzy napięcie. Żadnych skomplikowanych treści. Wszystko pięknie ujęte. Można po prostu usiąść i czytać. Mam tylko jedną uwagę, raczej nie jest to odpowiednia książka dla osób, które mają zamiar wyciągnąć z niej romans stulecia. Moim skromnym zdaniem Alek żadnej z dziewcząt nie obdarzył szczerym uczuciem. A kiedy ją obdarzył była bardzo nieodwzajemniona. No, ale przyznajcie sami, czy pogrążonym w myślach  oby tylko zapomnieć o tym, co dzieje się w domu można się prawdziwie, szczerze zakochać się?

Bardzo ciekawym elementem był kontrast dwóch światów - Agaty i Aleksa. Ona nieprzewidywalna, dojrzała, szalona i zdecydowanie za mało odpowiedzialna. On inteligentny, z dobrego domu i dość nieśmiały, zupełny żółtodziób w sprawach sercowych.

Jest to jedna z moich ulubionych książek tej autorki. Pedagog z wykształcenia i z własnych chęci potrafi nas szczerze zainspirować do działania. Moimi ulubionymi książkami, które wyszły spod jej ręki to Moja Ananke i Lina Karo. Książki cechują się raczej pozytywnym nastawieniem do świata       i tak jak Nie do pary poruszają problemy współczesnej młodzieży.

Ocena: 4/6
Wydawnictwo: Literacki Egmont
Strony: 352
Ulubiony epizodyczny bohater: Gaweł 
3

31 stycznia 2018

Mój przyjaciel orzeł

Bohaterem filmu jest mieszkający w górskiej okolicy chłopiec o imieniu Lukas, który znajduje w lesie ranne pisklę orła. Lukas postanawia wyleczyć jego złamane skrzydło i nauczyć życia w dzikich ostępach. Zadanie jest bardzo trudne, bo ojciec chłopca nie pochwala jego planów, a sam orzeł jest na początku bardzo nieufny. Z czasem jednak relacja Lukasa z dzikim zwierzęciem zmienia się w niezwykłą przyjaźń i prowadzi do fascynujących przygód. Wielkim wsparciem dla Lukasa jest tajemniczy Danzer (Jean Reno), który jak nikt inny zna się na obyczajach dzikich zwierząt i otwiera przed chłopcem ich niezwykły świat.

Pora na małą zmianę klimatu. Zawszę piszę o przygodach psów i ich małych przyjaciół, więc dzisiaj dla odmiany chcę Wam przedstawić historię orła i chłopaka, który po stracie matki próbuje pogodzić się z przeszłością.

Lukas dość mocno przypomina mi Sebastiana z filmu Bella i Sebastian Obaj chłopcy prawnie wychowywani są przez mężczyzn, którzy cierpieli po stracie najbliższych, ale w praktyce wychowywał ich las. Obaj mieli przyjaciół w zwierzętach, które uważane są za dzikie i niebezpieczne.

Wszystko rozpoczyna się w malowniczych górach, kiedy w orlim gnieździe wykluwają się dwa pisklęta. Jak to bywa w naturze, ich ojciec ginie bezpowrotnie w walce z przeciwnikiem, a młode orlęta walczą o władzę. Słabsze przegrywa, wypada z gniazda, jest skazane na śmierć z głodu i z pazurów drapieżników. Dzieje się jednak coś niezwykłego chłopak, który i tak ma już za dużo na głowie postanawia go przygarnąć, może jest to spowodowane chęcią odnalezienia przyjaciela, kiedy nie ma wsparcia w ojcu.

Poruszającym wątkiem jest podpalenie domu przez Lukasa, jest to rzecz zupełnie przypadkowa, ale wywołuje ona wiele emocji w bohaterach. Chłopak, który jest bardzo zamknięty w sobie obarczony jest winą zabójstwa matki i zniszczenia domu. Nikt nie powinien być zdziwiony jego późniejszym zachowaniem.

Kolejną piękną rzeczą, jaka udało się wprost perfekcyjny sposób reżyserowi to piękne widoki gór i uchwycenie dzikiej przyrody. Kamerzyści naprawdę mocno musieli nagimnastykować się przed obiektywem, jak to w górach pogoda zmieniała się bardzo szybko. Za takie doskonałe ujęcia należą im się brawa na stojąco. Świetne jest to, że niektóre momenty wypełnione są ciszą a mimo to każdy rozumie.

W roli Lukasa został obsadzony Manuel Camacho jest już dość rozpoznawalny po filmie Wśród wilków nakręconym także przez Gerarda Olivaresa. Jestem szczerze zaskoczona jego świetną grą aktorską i świetnym porozumieniem ze zwierzęciem. W inne role wcielili się:
Jean Reno – Danzer (główny narrator zastąpiony w Polskiej wersji przez Władysław Kowalski)
Tobias Moretti – Keller (ojciec Lukasa)

Mimo dość krytycznych opinii uważam, że film bardzo poruszył nie tylko mnie. Ciekawa fabuła, doskonała nie tylko dla dzieci. Idealny do mroźnego wieczoru z herbatką w dłoni ( no i może jakimś ciasteczkiem )Możemy oglądać całą rodzinką na wielkiej kanapie, albo samemu w przytulnym fotelu. Mimo lekkich niedociągnięć, nad którymi nie mam zamiaru się roztrząsać, uważam film za wyśmienity i godny polecenia.

Wiem, wiem film wyszedł dość dawno temu ale wydaję mi się, że sytuacje poruszone w nim są aktualne teraz, za rok czy za 26 lat.

10

29 stycznia 2018

Najlepszy powód, by żyć || Augusta Docher

Cześć, jestem Dominika. Mam siedemnaście lat. Kończę liceum, bo poszłam do szkoły rok wcześniej. Interesuję się ozdabianiem etuii na telefony komórkowe. Dwie najbliższe mi osoby to moja przyjaciółka Monika i mój chłopak – Bartek
.
Tak mogła powiedzieć Dominika rok temu. Teraz przedstawia się tak:

Hej, nazywam się Dominika. Mam poparzony, tors, lewą rękę i lewą nogę. Jedyne, czego pragnę to nie pamiętać tego zdarzenia.

Wszystko trwało ułamek sekundy. Błysk ognia i nagle jestem w ognistej kuli. Dociera do mnie, że się palę. Jestem żywą ludzką pochodnią.
Dominika budzi się po kilku dniach.
Wie, że to był wypadek, a ukochany ojciec wcale nie chciał jej zabić.
Teraz, kiedy on jest w więzieniu, ona leży w szpitalu i walczy o życie.
Chociaż właściwie, to inni walczą za nią, ponieważ ona się już poddała.
Ale to, co miało być końcem, okazuje się być początkiem…
Przewrotny los stawia na jej drodze ambitnego młodego lekarza, który dostrzega w niej coś więcej niż tylko pacjentkę. Gdy on będzie leczył jej ciało, jego brat Marcel, czarna owca szanowanej rodziny, spróbuje uleczyć jej duszę.
Tylko czy to jest w ogóle możliwe? Czy pęknięte serce potrafi jeszcze kochać?
I czy ktoś, kto ma tyle powodów, by się zabić, odnajdzie ten jeden, by żyć?

Beata Majewska, znana bardziej pod nazwiskiem Augusta Docher poruszyła bardzo wrażliwe kwestie, takie jak depresja, utrata bliskich, strata swojego dotychczasowego życia oraz blizny i rany nie tylko te cielesne.

Cała historia podzielona jest na dwie grupy: TERAZ i PRZEDTEM. Jak łatwo się domyślicie prowadzona jest w czasie teraźniejszym z dodatkami retrospekcji, które wyjaśniają nam, dlaczego bohaterowie zachowują się tak a nie inaczej. Dodatkowy podział to dwa przykłady narracji jedna        ze strony Marcela, w której nie brakuje bluźnierstw, powiedzonek, dziecinnych, wprost infantylnych zdań i wszystkiego, co typowe dla młodzieży 21 wieku. Druga część należy do Dominiki,                na początku podchodzi do sprawy trochę dziecinnie, by potem przemienić się w dorosłą osobę,            z własnym mieszkaniem i z dorosłymi problemami

Chociaż w niektórych miejscach widać, że pisarka po prostu z trudem utrzymywała długopis nad kartką, bądź jej ręka drżała nad klawiaturą to jest to dla mnie wspaniała książka ze świetnym tematem przewodnim. Mimo niewielkich potknięć będzie to dla mnie jedna z tych książek, którą na długo zapamiętam. Moim zdaniem te wszystkie zakręty i zwroty akcji, nowe fakty i dane o osobach, na które jeszcze dwie strony temu patrzyliśmy zupełnie inaczej, jest p prostu woalką wspaniałości tej książki. Bardzo mi się podobało to, że czasem dopiero w połowie książki poznawałam naprawdę jakąś osobę. Jednak uważam, że wątek z ‘ pamiętną imprezą ‘ a raczej całe przywoływanie jej nie była do końca potrzebna.








Czy zraniona dziewczyna może na nowo pokochać? Zraniona nie tylko przez rany i ból, ale też przez najbliższych? Czy szpaner i podrywacz potrafi okazać uczucia, a może tak naprawdę nigdy nie był taki za jakiego się uważał? Czy jego kłamstwa i tajemnica, która może zrujnować ich związek wyjdzie na jaw? O tym przekonacie się sami.

Ocena: 7/10
Wydawnictwo: OMG books
Strony: 368
Ulubiony epizodyczny bohater: doktorek Marcin
0

27 stycznia 2018

7 powodów, za które kochamy zimę

Witajcie w pierwszym poście w 2018 roku. Bardzo przepraszam to wąskie grono osób,          które z uwagą śledzą moje poczynania w blogosferze. Jakiś czas mnie nie było więc teraz, kiedy w końcu mam ferie mogę spokojnie zacząć wznawiać swoją pracę. Jak pewnie zauważyliście na mojego bloga powrócił szablon Sora Beaty, który chyba najbardziej odzwierciedla charakter tej strony. Dobra, dobra już kończę mój monolog i zapraszam dalej.

Ah zima, zima i jeszcze raz jedna wielka zima. Może nie dla wszystkich, ponieważ w moim ogrodzie z zimy zrobił się Bałtyk i można puszczać papierowe statki w kałużach. Natomiast żal produkować bałwana z tych biednych resztek. Jednym słowem ferie nie zapowiadają kuligów i bitew śnieżnych, które są esencją ferii. Sama patrząc na moją klasę się o tym przekonałam. Niby tacy dorośli, poważni, ale kiedy zobaczyliśmy pierwszy śnieg…
Bardzo dużo osób wprost n i e n a w i d z i  zimy i śniegu. Najchętniej zahibernowałoby się na ten czas w swoich przytulnych, cieplutkich pokoikach. Mówiąc szczerze sama do tej pory nie lubiłam tej części roku, lecz dzisiaj postanowiłam Wam pokazać kilka powodów, przez, które jednak ją kochamy.


1.    Jest to jedyny okres czasu, kiedy pada śnieg. (Chociaż ludzie mówią, że śnieg to domena polskiej wiosny) Wyjdźmy z przyjaciółmi, rodzinką czy pupilem. To niesamowite uczucie dla zwierzaka, który pierwszy raz widzi śnieg i może się z skonfrontować, co czasem powoduje łzy śmiechu            w naszych oczach.

2.    Masz w końcu trochę czasu na czytanie. Jestem wręcz przekonana, że najlepiej spędza się wieczór opartym na kaloryferze, z kubkiem herbatki i dobrą książką. Powtarzam DOBRĄ.

3.    Kocham zimę, bo tylko wtedy mogę ubierać ciepłe i puchate sweterki oraz golfy, mogę poeksperymentować z grubszymi rajstopami czy kamizelkami, bo dla mnie w zimie nie ma frazy    ZA CIEPŁO.

4.    Wypieki, mmm już czuję te słodkość w ustach. Kakao, odrobinę mąki i troszkę dobrych chęci     to idealny przepis na cud-ciasto. ( W tajemnicy powiem Wam, że planuję podzielić się z Wami słodkimi i jakże zdrowymi, bo bezglutenowymi, przepisami na małe, co nieco)

5.    Planowania noworoczne. Ahh, jestem typem osoby, która planuje, aż do połowy lutego.            Mój pokój jest zbojkotowany przez planery i kalendarze. (oczywiście połowy postanowień nie wypełniam, ale samo planowania sprawia mi wielką przyjemność)

6.    Spotkania z rodzinką i przyjaciółmi. Szczerze? W wakacje, jesienią, czy latem, każde takie spotkanie odbywa się na tarasie, w ogrodzie, koło bloku itp. Natomiast zimą możemy usiąść                i spokojnie porozmawiać, o wszystkim i o niczym.

7.    Seriale, serialiki, te angielskie, chińskie bajeczki czy hiszpańskie telenowele, gdzie, co drugie słowo to HOLA. W mroźne popołudnia nadrabiam zaległości w serialach. Czy tylko ja każdej zimy odnajduje nowy serial, który pilnuję z należytą mu uwagą, lecz kiedy śnieg stopnieje zupełnie o nim zapominam? 



I oto w ten sposób kończymy naszą oryginalną listę. Mam nadzieję, że pomogłam Wam chodź troszkę w wytrwaniu tej zimy. Podzielcie się w komentarzu jakimiś innymi sposobami, albo ciekawymi filmami, serialami i książkami idealnymi na wieczór z najlepszym kompanem tej zimy – kocykiem


Ściskam gorąco - MIMI
9

29 grudnia 2017

Cud chłopak || R.J. Palacio

"Wszyscy powinniśmy przynajmniej raz w życiu dostać owację na stojąco, bo przecież każdy z nas zwycięża ten świat.
- Auggie."

Auggie, inteligentny dziesięciolatek wyróżnia się wśród swoich rówieśników nie tylko ze względu na wygląd, ale też przez sposób postrzegania świata. Dotąd miał jednego przyjaciela Christophera. Jego świat kręcił się wokół mamy, taty, jego starszej siostry Vii i operacji, których miał już 27. Lecz teraz staje przed trudną decyzją. Czy odważy się stawić czoła szkole, rówieśnikom i ich spojrzeniom. W końcu ma już dziesięć lat i najwyższy czas aby rozpocząć naukę.

„Nie jestem zwykłym dzieckiem tylko dlatego, że nikt nie patrzy na mnie jak na zwykłe dziecko” – mówi o sobie August. I nie mija się z prawdą, bo przecież na widok „zwykłego” dziesięciolatka młodsze dzieci nie uciekają z krzykiem, a starsze i dorośli nie odwracają głowy z obrzydzeniem lub przerażeniem albo – w najlepszym wypadku – z konsternacją.

Powieść o prawdziwej przyjaźni, tolerancji i zrozumieniu, z którego brakiem często się borykamy. Czy klasowi przywódcy są naprawdę tacy wspaniali? Jak jeden mały chłopiec może zmienić los tylu osób, przy tym poznać samego siebie?

Cud chłopak to jedna z tych książek z rodzaju Małego Księcia, możesz czytać i pięćdziesiąt razy i za każdym razem będziesz odkrywał coś nowego. Może dlatego powieść ma tyle pozytywnych opinii i każdy czytelnik widzi w niej inną prawdę, złotą myśl.

Bardzo spodobał mi się nauczyciel angielskiego i jego piękne wskazania. Chciałabym natknąć się na takiego pedagoga. Jednym z najpiękniejszych wskazań z pocztówek jest pierwsze – Charlotty 

Nie wystarczy być przyjacielskim. Trzeba być przyjacielem.

Auggie znajduje i jednoczy wiele osób, dzięki niemu małe szkolne społeczeństwo jest choć trochę lepsze.

Myślę, że książka R.J. Palacio jest pięknym dziełem zbudowanym na wartościach prawdziwego świata.

Ocena: 10/10
Wydawnictwo: Albatros
Strony: 416
Ulubiony epizodyczny bohater: Pan Browne


0

13 grudnia 2017

Zostań jeśli kochasz || Gayle Forman

Budzisz się rano. Śnieg sypie za oknem. Mama przygotowuje śniadanie dla całej rodzinki, twój brat biega po domu uśmiechnięty, wszyscy macie się wybrać do przyjaciół rodziny. Lepiej być nie może. Jedziecie autem i wtedy, w ułamku jakiś czterotonowy tir uderza w was. A ty patrzysz na to wszystko tak jakby z boku. Widzisz to wszystko, widzisz śmierć swojej mamy, brata i ojca. I swoją własną… no może nie do końca. Od tego momentu znajdujesz się obok swojego ciała, obserwujesz swoje losy jak przez szklany ekran, nie możesz nic na to poradzić. Ciebie nie widzi nikt.

To wszystko przydarzyło się Mii. Nastolatce z wielkim talentem muzycznym. Nastolatce, która miała wspaniałą rodzinę, przyjaciółkę i chłopaka. Nastolatce, która miała pasje. Nastolatce, która przeżyła to, co niemożliwe.

Światowy bestseller przetłumaczony na ponad trzydzieści języków, na którego podstawie powstał wzruszający film z Chloë Grace Moretz i Jamiem Blackleyem w rolach głównych.

Mia straciła wszystko. Czy miłość pokona śmierć?

Po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej najbliżsi, Mia trwa w stanie dziwnego zawieszenia. Musi podjąć decyzję, czy walczyć o odzyskanie przytomności, czy też poddać się i umrzeć. Próbując rozstrzygnąć ten dylemat, wspomina dotychczasowe życie.

Poruszająca książka o dającej wsparcie rodzinie, przyjaźni, samotności i znajdowaniu swego miejsca na ziemi, o umiejętności żegnania się z przeszłością i przyjmowania tego, co nadchodzi. "Zostań, jeśli kochasz" opowiada o potędze miłości i wyborach, których każdy z nas musi dokonać.


A jeśli ty miałbyś wybór.
Czy walczyć, czy zamknąć oczy na zawsze, to, co byś wybrał ?

Taką decyzje Mia musi rozstrzygnąć. Jeśli wróci będzie musiała uporać się ze wspomnieniami, ze śmiercią jej rodziny, z bólem i strachem przed jutrem.

Gayle Forman napisała świetną powieść, może nie jest wybitna, ale wyróżnia się na tle współczesnych młodzieżowych powieści. Bez miłosnych trójkątów, szkolnych wrogach i grupie popularnych dziewczyn. Mia to zwyczajna dziewczyna, która przeżyła coś nadzwyczajnego.

Przeczytałam tą książkę stosunkowo szybko, bo w jeden wieczór. Powieść jest łatwa do zrozumienia. Wszystko jest ładnie, jasno przekazania. Ale… (tak, zawsze jest jakieś, ale) po odłożeniu książki długo będziemy nad nią rozmyślać. Takiej książki nie da się zapomnieć. Może, chociaż ze względu na to, że statystycznie ponad 1000 osób ginie na Polskich drogach. Każdy jest ciekawy czy oni też stali przed tym wyborem. Grudzień, właściwa pora, aby przypominać kierowcą, aby puścili nogę z gazu.

Ocena 8/10
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Strony: 243
Ulubiony bohater: Kim
1

9 grudnia 2017

7 dni || Eve Ainsworth


Tydzień. To tylko 7 krótkich  dni. Czasami takich samych, jednakowych. Szkoła, dom, przyjaciele, sen i tak na okrągło. Lecz dla kogoś ten tydzień to wieki. Czasem trudno jest tej osobie wstać rano z łóżka, bo wie, że będzie to dla niej walka o przetrwanie. Walka ze szkolnymi dręczycielami, z biedą i z kompleksami, z ojcem, który nie interesuje się jej życiem i internetową przemocą.

Jess wstaje każdego ranka z myślą, że jest niczym. Myślą, którą wpoili jej ludzi, którzy w ogóle jej nie znają. Z tą myślą podnosi się z łóżka i patrzy krytycznie na swoje ciało. Z tą myślą próbuje skombinować jedzenie dla swojej siostry. Z tą myślą pociesza zmęczoną matkę, która pracuję po nocach.

Kezz budzi się z tym samym przekonaniem, z tą samą myślą. Ale za tym stoi jej ojciec. Chociaż dziewczyna cieszy się popularnością i powodzeniem u chłopców, naprawdę czuje się smutna i samotna. Aby poprawić sobie humor dręczy Jess. Po pewnym czasie okazuje się, że to Kezz jest słaba, a Jess jest silna i dała się zagiąć. Prawdziwi przyjaciele ją opuszczają, a prawda o jej ojcu wychodzi na jaw.

"Siedem dni jest książką potrzebną. Przedstawione w niej losy Jess i Kez, dziewczyn z jednej klasy z typowej szkoły w Anglii, są bliskie wielu młodym ludziom i pokazują nie tylko skutki agresji - hejotowania - ale także mechanizm jej narastania oraz przyczyn, które często ją wywołują"
Rzecznik Praw Dziecka
Marek Michalak


Uważam, że książka zawiera bardzo ważną sentencje

Wszystko się posypało jak kopnięty zestaw Lego. Ktoś musi znaleźć instrukcję i pokazać, jak to wszystko poukładać. Ale co zrobić, gdy elementy są popsute? Co zrobić, gdy niektóre zgubiły się na zawsze?

Czasem nic nie idzie tak jak sobie wyobrażamy. Chcemy aby wszystko szło tak jak w zegarku. Lecz los ma wobec nas inne plany…
Często sami musimy zacząć zbierać te klocki, które pragnęliśmy dostać ładnie poskładane i podane na tacy. Niektórzy tak jak Kezz pokazują tylko swoją skorupę, a wewnątrz są naprawdę miękkimi, wrażliwymi ludźmi. To pokazuje, że
Szkolni dręczyciele to żałosna hołota
Pamiętajcie, że osoba, która was dręczy pewnie sama ma problemy.

Ocena: 9,5/10
Wydawnictwo: Zielona Siostra
Strony: 242
3

9 grudnia 2017

Streszczenia dla leniwca || Opowieść wigilijna || Karol Dickends

Witajcie w to grudniowy dzień,

Już niedługo święta. Supermarkety, aż świecą od blasku reklam związanych z bombkami, karpiami, drzewkami, ozdobami, prezentami i wieloma innymi cudami. No więc chyba i ja będę musiała dostosować się do świątecznego klimatu. Cóż poradzić. 


A więc dzisiaj już bardziej świątecznie, czyli Opowieść wigilijna.  
Oficjalnie więc otwieram nowy turioal lekturowy, czyli STRESZCZENIA DLA LENIWCA
Streszczenia będą pojawiały się tak często jak tylko będzie to możliwe. Turioal będzie trwał do czerwca.


Bohaterowie  
Bohaterowie realistyczni: 

Ebenezer Scrooge- właściciel domu handlowego, główny bohater. Był to mężczyzna w podeszłym wieku. Pomimo wielkiego majątku był wielkim skąpcem. Podczas wydarzeń rozegranych w powieści przechodzi absolutną przemianę, gdzie przemienia się w dobrego i wielkodusznego człowieka.\

Alfred (Fred) – siostrzeniec Ebenezera i syn Fan. Wesoły i optymistyczny młody człowiek.
 
Bob Cratchit – buchalter, kancelista w kantorze Scrooga. Chociaż zarabiał bardzo mało nie narzekał i dzielnie starał się związać koniec z końcem. Jego dzieci to: Piotr, Marta, Belinda i mały, chory Tim oraz dwójka hałaśliwych dzieci, których imienia nie podano. 

Fan - zmarła siostra Ebenezera

Bohaterowie fantastyczni: 

Duch Jakuba Marleya – byłego współpracownika Ebenezera 

Duch Przeszłych Świąt – przypomina Scroogowi jak wyglądały jego święta w jego dzieciństwie 

Duch Tegorocznych Świąt – pokazuje mu jak mogą wyglądać jego następne święta


Opracowanie dla leniwca 

  • Przedstawienie pana Scrooga  
Miał ostre rysy twarzy. Na policzkach można było zauważyć głębokie bruzdy. Wąskie, zaciśnięte wargi miały siny odcień. Rzadko na nich gościł uśmiech. Scrooge posiadał długi haczykowaty nos oraz pomarszczoną skórę. Zaczerwienione powieki otaczały oczy o lodowatym spojrzeniu. Był chudy, wysoki, lekko zgarbiony. Chodził bardzo skromnie ubrany. 
  • Siostrzeniec* odwiedza skąpca 
  • Rozmowa o świętach 
  • Odprawienie dwóch dżentelmenów zbierających datki 
  • Scrooge nie chce wypuścić buchaltera do domu na Gwiazdkę lecz po rozmowie zmienia zdanie, chodź grozi obniżeniem pensji 
  • Scrooge widzi twarz Marleya* w kołatce 
  • Nagle wszystkie dzwonki w domu rozbrzmiewają 
  • Spotkanie ducha Jakuba Marleya 
  •   Duch opowiada o tym, co może spotkać Ebenezera po śmierci 
  • Ebenezer usypia 
  • Wizyta pierwszego ducha*
  1. wizyta w starej szkole skąpca 
  2. wspomnienia związane z Fan* wracają 
  3. odwiedziny w jego pierwszej pracy 
  4. duch prowadzi Scrooga do sytuacji w której Bella zrywa zaręczyny 
  • Drugi duch* 
  1. ulica Londynu 
  2. dom Boba 
  3. dom siostrzeńca 
  4. pokazanie ludzkich dzieci - nędzy i ciemnoty 
  • Trzeci duch* 
  1.  Giełda w Londynie. Rozmowa sprzedających o czyjeś śmierci 
  2. dom Karoliny i jej męża. Radość ze śmierci człowieka
  3. mieszkanie Boba Craghita* żałoba po śmierci małego Tima 
  4. cmentarz, nagrobek Ebenezera 
  5. poznanie prawdy 
  • Zmiana Ebenezera 



0

13 listopada 2017

Mariolka. Zwariowana powieść dla nastolatek || Recenzja || Katarzyna Dembska

Listopad to ni jesień, ni zima. Niby jeszcze słońce ładnie świeci (od czasu do czasu) śniegu nie ma, ale atmosfera już taka bardziej zimowa. Nie jeden uczeń podczas lekcji biologi, wyglądając przez okno zagłębił się w marzeniach o ciepłym kakałku, kocyku i ulubionym serialu.

No bo przecież czasem trzeba odpocząć od nieustannych lekcji, kartkówek, odpytywań. Najlepiej w wyżej wymieniony sposób. Można też pograć w grę, polepić z gliny, lub jak kto woli poczytać. Ja polecam na lekturę natomiast MARIOLKĘ 

Mariolka to typowa nastolatka, która nie cierpi swojego imienia. Na co dzień życie utrudniają jej młodszy brat Lesio, zwany pieszczotliwie gadem, nadinteligent Eryk z fryzurą a la Justin Bieber, którego należy jak najszybciej wyautować, i niejaka Barbie Pustoblond – największy wróg, który skutecznie blokuje Mariolce dostęp do szkolnego ciacha – Kamila. Wystarczy tydzień, by życie bohaterki wywróciło się do góry nogami. Czy Mariolka podbije serce boskiego Kamila? Jaką rolę w całej historii odegrają pies obronny Fus, pan od wf-u i… przyrodni brat wielkiego czeskiego sportowca? Pełna gagów sytuacyjnych, mega śmiesznych perypetii i absurdalnego humoru powieść rozbawi Was do łez!






Mimo, że w książce poruszone są błahe sprawy i zwykłe drobnostki, można się przy niej zrelaksować. Idealna opowieść na listopadowe wieczory.

Każdy z nas kiedyś był, albo będzie w takim wieku, że wszystko wydaje się większe, trudniejsze i mimo to jakoś musimy sobie z tym poradzić. Niektórzy wchodzą w ten wiek wcześniej, inni później, lecz każdego to czeka.

Zabawne wątki, tajemnicze sprawunki i wielkie psy. To wszystko już na Was czeka. Wystarczy tylko sięgnąć po książkę.

Ocena 7/10 
Wydawnictwo Skrzat 
Ulubiony bohater Fus (no bo któż by inny)


Pozdrawiam Mimi 

 

 

0

4 listopada 2017

Recenzja książki || Pasztaty do boju || Clementine Beauvais

W listopadzie, w listopadzie,
późny świt i wczesny zmrok.
Nagie drzewa stoją w sadzie,
rozkrzyczane stado wron.

W listopadzie, nieciekawie,
mało słońca więcej chmur.
Mgła po ziemi woal
                                                                                                                                                      z jarzębin korali sznur. (wrobel)
 Ah! Tak to szczera prawda. Listopad rozpoczął się już dobre 4 dni temu. Niby nie przyspieszymy biegu pór roku naszym gderaniem... ale podobno ludzie mają w naturze narzekanie, biadolenie i pomszczenie na rzeczy na które nie mają wpływu.
No właśnie, no właśnie, o tym, a raczej o przeciwstawianiu się tego typu zachowaniom mówi książka o trzech sympatycznych Pasztecikach.


Nie, wbrew wszystkiemu nie jest to książka kulinarna Magdy Gessler. Opowiada ona jednak o dużo ważniejszych sprawach niż gastronomia. (chociaż porusza i ten temat)

Przezabawna powieść drogi o dojrzewaniu i akceptacji siebie. Francuska Młodzieżowa Książka Roku 2015.
Odkąd w facebookowym głosowaniu przyznano im tytuły Złotego, Srebrnego i Brązowego Paszteta, Mireille, Astrid i Hakima są oficjalnie najbrzydszymi dziewczynami w szkole. Ale czy to znaczy, że mają siedzieć i płakać?

Właściwie to… tak właśnie robią. Ale niezbyt długo. Bo wkrótce wpadają na lepszy pomysł: wsiadają na rowery i wyruszają na wielką wakacyjną wyprawę.
Kierunek: Paryż.
Cel: ściśle tajny.
Tak zaczyna się zwariowana podróż, która przyniesie bohaterkom mnóstwo przygód, straszliwe zakwasy, prawdziwą przyjaźń, a także… całkowicie niespodziewaną sławę.


 I w taki oto sposób trzy otyłe dziewczyny na rowerach i młody mężczyzna na wózku inwalidzkim. Czy dadzą radę? To nie tylko opowieść o wyprawie do Paryża i sprzedawaniu pasztetów w trzech różnych sosach. To powieść o dojrzewaniu i poznawaniu samego siebie. Dziewczyny przejdą wielkie zmiany po tej przygodzie nic nie będzie takie same. Odkryją jak ważne jest wspieranie się wzajemnie. Niektóre bliskie osoby okażą się dla nich zupełnie obce, natomiast cele zaczną się zmieniać.

 „Chwytaj obelgi, które ci rzucają i rób sobie z nich kapelusze” 
Nie warto przejmować się ludźmi i ich krytyką. Najważniejsze w tym wszystkim jest to aby wyciągać z nich wnioski dla siebie a resztę wyrzucać do kosza.

 We Francji powieść stała się bestsellerem i zdobyła szereg nagród, w tym tytuł Najlepszej Młodzieżowej Książki Roku 2015 oraz prestiżową Prix Sorcières. Została przeniesiona na scenę teatralną, trwają także prace nad jej ekranizacją.

Ocena: 9/10
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Ulubiony bohater: Philip Dumont ( czuły ojczym Mirelle, nie zważający na jej krytykę i brak wiary w niego)
2

22 października 2017

Chcę być kimś! Czyli jak osiągać cele w czasach, gdy wszyscy dookoła mają wywalone

Każdy chce coś w swoim życiu odkryć, coś zarobić, dokonać czegoś, co okryje go chwałą, albo po prostu zrealizować swoje marzenia.

Ludzie dzielą się na dwa typy tych, którzy doprowadzają te plany do końca i tych, którzy za wcześnie się poddali.

A ty, którym typem chcesz być? Jeśli tym pierwszym radzę Ci wziąć do rąk książkę Michała Zawadki pt. CHCĘ BYĆ KIMŚ

Nie jest to typowa książka, ale nie jest to też typowy poradnik. On nie ma na celu zrobić wszystkiego za Ciebie, narysować Ci dokładną mapę. On ma naprowadzić Cię i zmotywować do dalszej bądź ciągłej pracy nad sobą i nad swoimi marzeniami.


Mimo, że jest to druga książka z tej serii to nie musisz czytać pierwszej żeby się nie pogubić,              (chociaż zapraszam do poczytania także jedynki)


Poradnik podzielony jest na cztery części, które mają pomóc Ci zainstalować ważną aplikację, jaką jest sukces.




#1 aplikacja, czyli cele


W pierwszym rozdziale postawimy sobie cele, do jakich chcemy dążyć. Podzielimy je sobie i przyjrzymy się im dokładniej. Dowiesz się, dlaczego nie warto rzucać czegoś, co zacząłeś, oraz dlaczego warto czasem coś skończyć. Uświadomimy sobie, co jest najważniejsze i pomimo trudności powinniśmy do tego dążyć i wiele innych.



#2 aplikacja, czyli czas



Ach, ten czas leci on nieubłaganie, nigdy nie mamy go za wiele, przecieka nam przez palce. Ale gdybyśmy zaczęli planować. Albo wyrzucić z naszych dotychczasowych planów rzeczy, które w żadnym stopniu nie są nam potrzebne, może znalazłoby się dla nas trochę czasu wolnego. Jak zapełnić nasz czas abyśmy mogli dostrzec, czego naprawdę potrzebujemy? Odpowiedź na to i inne pytania znajdziecie w tej aplikacji.



#3 aplikacja, czyli proaktywność



Jak nie dać sobą manipulować? Czy da się stawiać przed sobą cele i samemu za siebie decydować, a nie dawać tego reklamą? Dlaczego przeczekuje sytuacje zamiast działać? Czy mogę to zmienić? Po co myślimy ciągle o przeszłości? Jak temu zapobiec? Kiedy odpowiesz razem z Michałem na te pytania na pewno znajdziesz wiele rzeczy, na które masz wpływ.



#4 aplikacja, czyli pieniądze


Ajj, to jest jedna z przyczyn wiecznej kłótni. Pan Zawadzka pomoże Ci nauczyć się oszczędzać i poznać wartość pieniądza. Powie Ci, dlaczego warto się tego uczyć od małego i jakie są tego skutki.




Wydaję mi się, że każda z aplikacji pomoże Ci odnieść Twój mały wewnętrzny sukces.

Trzymajcie się i miłego czytania. Milka
2

22 października 2017

Ogłoszenie



Nie było mnie tu dosyć długo. Wiele rzeczy się u mnie zmieniło. Mimo, że w efekcie postów nie było ponad dwa tygodnie jestem całkowicie przekonana, że nie zaniedbałam Was z uzasadnionej przyczyny. Niestety, z powodów zdrowotnych ( a raczej złośliwości mojego jelita) odbyłam dość długi pobyt w szpitalu. Osobiście zawsze bałam się szpitali, igieł i kroplówek ( przyznam się, że kroplówka, którą założyli mi pierwszego dnia pobytu była pierwszą w moim życiu ) ale jakoś zmęczyłam ten bolesny proceder i jestem znowu z Wami.

Najlepszą rzeczą w tym wszystkim jest to, że chociaż miałam wykonanych mnóstwo badań i wyleżałam się za wszystkie czasy nie postawiono mi diagnozy. Nadal mam zapalenie jelita i nadal boli mnie brzuch.

W związku z tym przechodzę na żywienie bezglutenowe. I co jakiś czas będę wstawiała tu przepisy moje i mojej mamy ( zakładam, że częściej mojej mamy )

Jako, że jak każdy członek w rodzinie uwielbiam słodkości, już zaczęłam kombinować jak zamienić niezdrowe na zdrowe. Niedługo pojawią się pierwsze przepisy.

Ale to i tak nie zmieni tego, że i tak będę wpuszczała dużo recenzji, ponieważ przeczytałam w tym czasie sporą ilość książek.



Trzymajcie się ciepło w te zimowe dni. Milka
0

1 października 2017

Precz z jesienną chandrą!




Każdy zmierzch moczył deszcz,

    Płakał, draż na szybkach…

    I tak ładnie mówił tatuś:

    Jesień gra na skrzypkach

*      

Tak moi drodzy. Stało się! Od tygodnia mamy prawdziwą, polską jesień. Na szczęście tylko kalendarzową. Jeszcze trochę czasu minie zanim drzewa zaczną zmieniać kolory, wróble będą jednymi z nie wielu ptaków oglądanych przez nas z okna naszego pokoju a w drodze ze szkoły będziemy patrzyć z politowaniem na gromadkę dzieci tłoczącą się pod kasztanem w poszukiwaniu jego owoców.

Dla nas jedyną zmianą jest to, że ze stanu powakacyjnego wprowadzamy się w uczucie nazywane potocznie Byle do świąt. No, ale jakoś musimy sobie radzić. Chociaż pewnie w nie jednej klasie zaczęły się już poważne klasówki, niezapowiedziane kartkóweczki, robienie szybkich ściąg na biegu i potajemne konwersacje z kolegą z ławki. Otacza nas czysta, szkolna rzeczywistość.

Na szczęście nie jesteśmy sami. Studenci także zaczynają początek roku. Dorośli już na stałe osiedlili się w swoich biurowcach. Mało, kto wyjeżdża na cichy urlop po-wakacyjny z dala od ludzkości

·         


Ja sama mam zamiar zrobić wiele z rzeczy z tej listy. Jeśli oznaczyłam na niej coś, co już zrobiliście, spokojnie, zamieńcie ten punkt. A może zamierzacie zrobić własną listę, zupełnie innych rzeczy. Śmiało, będzie to wspaniały pomysł na umilenie sobie jesiennych wieczorów.


1.       Książka Księga wyzwań Dasha i Lily



Pełna wdzięku romantyczna historia z książkami, przedświąteczną gorączką i bożonarodzeniowym Manhattanem w tle.

    „W środku znajdziesz wskazówki. Jeśli chcesz je poznać, przewróć stronę. Jeśli nie – proszę, odłóż notatnik na półkę”. Zainspirowana przez szczęśliwie zakochanego brata,

    szesnastoletnia Lily zostawia czerwony notatnik pełen wyzwań na ulubionej półce w swojej ulubionej księgarni. Notes czeka na odpowiedniego chłopaka, który odważy się podjąć grę. Ciekawski, ironiczny, lekko cyniczny Dash nie boi się zagadek - Księga Wyzwań staje się dla niego odskocznią od codzienności, której nieświadomie szukał.

    Dash i Lily urządzają podchody na wielką skalę - szukają notesu (i siebie) po całym Manhattanie. Podczas gry zaczyna rodzić się uczucie. Tylko czy na żywo zrobią na sobie równie dobre wrażenie, co na papierze? To może okazać się największym wyzwaniem...

Wiem, wiem zaraz ktoś mi zarzuci, że przecież mamy jeszcze tyle czasu do świąt, zakiełkujesz w nas marzenie o pierniczkach i elfach oraz karpiu i choince. A to wszystko będzie nam się dłużyło w nieskończoność itp. Itd.

Ale szczypta bożonarodzeniowej magii na pewno Wam nie zaszkodzi. W dodatku nie wiadomo… Może i Wy zostawicie/znajdziecie czerwony notes?


2.       Film Papierowe miasta.


        Quentin Jacobsen – dla przyjaciół Q – ma osiemnaście lat i od zawsze jest zakochany w zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum.


    Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi pokonać setki kilometrów po USA. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy. Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo?



Wydaję mi się, że Papierowe miasta są niedoceniane, w porównaniu do gwiazd naszych wina.

Ja zdecydowanie wolę film niż książkę, jeśli chodzi o ten przypadek.


3.       Fondue szwajcarskie.



Składniki

     1 ząbek czosnku   
     1 łyżka masła

     1 łyżka gładkiej mąki   1/2 I mleka

    400 g łatwo topliwego sera

    200 g sera Ementaler odrobina pieprzu i tartej gałki muszkatołowej

       1 bułka paryska

1


Naczynie do fondue, caquelon, natrzeć obranym ząbkiem czosnku. W naczyniu rozpuścić masło, dodać mąkę i wymieszać.

2


Następnie wlać mleko i stale mie­szając trzepaczką, gotować 10 mi­nut na małym ogniu.

3


Stopniowo wsypywać grubo starty ser, mieszać, aż się stopi. Doprawić pieprzem i gałką muszkatołową. W tym samym czasie można wlać kirsz.

4


Bułkę pokroić w grubą kostkę. Fon­due podawać w tym samym naczy­niu. Na widelec o długim trzonku nabić kawałek bułki i maczać w masie serowej. W trakcie jedze­nia, fondue powinno stale lekko wrzeć. Warto je od czasu do czasu zamieszać, by się nie przypaliło


Przepis na fondue wzięłam ze strony: przepisy.net


Nie jest takie trudne jakby się nam mogło wydawać. A będzie to prawdziwa uczta dla każdego smakosza i nie tylko.


4. Naucz się śpiewać piosenki. Jakiejkolwiek najlepiej pozytywnej.



Najlepiej takiej jak        Enej - Żyj    

Wiem, że bardzo stare, nikt tego nie słucha i tak dalej. Ale spróbuj, chociaż. Jeśli masz zamiar wyrywać sobie bębenki z uszu prze słuchaniu tego, to po prostu to zamień.



A teraz punkt, którego pewnie się nie spodziewaliście.

5.       Wymyśl coś

Rozumiem, pewnie w każdym tego typu poście to znajdziecie. Ale co ja poradzę, że w zależności od charakterka tworzą się pomysły. Może być to coś, co po prostu dla siebie. Nie musi być to coś bardzo kreatywnego, ale coś, co sporawi właśnie Tobie przyjemność.



Mam nadzieję, że zrobicie chodź jeden punkt z tej listy. Albo stworzycie sami taką listę. Ja na pewno postaram się ją zrealizować.  Dam Wam o tym znać pod koniec miesiąca.

Najważniejsze jest jednak nie to aby jak machina wykonywać wszystkie punkty po kolei, ale aby oderwać się troszkę od rutyny, która podczas jesiennych wieczorów daje o sobie znać.



Pozdrawiam Was i przytulam na rozgrzanie. Wasza Mila.   


3