8 sierpnia 2017
3 sierpnia 2017
Okay? Okey.
Dziś zabiorę Was do roku 2014, kiedy powstawał film Gwiazd naszych wina. Rozsławił on książkę Johna Greena o tym samym tytule.
Pewnie każdy z Was, chociaż słyszał o tej powieści, ale ja chciałabym jeszcze raz przypomnieć Wam o niej.
Hazel codziennie toczy walkę z rakiem i musi wszędzie musi dźwigać plecak z butlę z tlenem. Podczas spotkań grupy wsparcia poznaje Gusa, któremu amputowali nogę. Oprócz ciężkiego życia łączy ich jeszcze jedno- miłość do książek. Hazel przed śmiercią chce poznać autora jej ulubionej powieści. Gus postanawia spełnić jej marzenia i pomimo wielu trudności zabiera ją do autora. Niestety nie wszystko kończy się kolorowo, ale o tym dowiecie się czytając książkę, bądź oglądając film.
John Green postarał się, aby książka była przepełniona cytatami. Ale najważniejszy z nich, ten najprostszy, jest najpiękniejszy. Ok? Ok. Bo ok jest naszym zawsze. W takim krótki słowie, tak często wypowiadanym przez nas bez odruchowo, bez emocji, oni odkryli swoje szczęście. Drugim równie ważnym cytatem są słowa Gusa: Moje idee to gwiazdy, których nie potrafię ułożyć w konstelacje. Może w tym jednym zdaniu Gus chciał nam powiedzieć, że pragnie zrobić jeszcze wiele rzeczy chodź wie, że nie zdąży. A może przekazuje nam tym ile ma pragnień, które do siebie nie pasują.
Te wszystkie emocje zamknięte w jednej książce: ból, smutek, samotność, nadzieja, szczęście, oczekiwanie, aż w końcu czarna rozpacz i żałoba. Nie można przejść koło tej książki obojętnie i pewnie wielu by się ze mnę zgodziło.
Wspaniałą grę aktorską zaprezentowała Shailene Woodley, jako Hazel oraz Ansel Elgort, jako Gus. Cały film był doskonale wyreżyserowany oraz dopięty do ostatniego guzika.
Wow i pewna nowość, o której pewnie jeszcze nie wszyscy wiedzieli
2 sierpnia 2017
Lato opowieści
Jakbyś się czuł gdybyś był przez całe swoje życie był bity i poniżany? Ale nie przez jakąś obcą osobę, nie przez kolegę, ani sąsiada… Lecz przez własnego ojca. Pewnie większości z Was trudno uwierzyć, że są na ludzie, którzy doświadczyli tego w dzieciństwie. Zdarzają się przecież wybuchowi rodzice, ale także ci spokojni. Mamy do czynienia z rodzicami surowymi i rodzicami, którzy aż za nadto rozpieszczają swoje pociechy.
Ale Ellie i Grace nie mają tak łatwo. Od wczesnego dzieciństwa musiały być idealnymi córeczkami tatusia. Nigdy nie mogły wychodzić, nie mogły posiadać telefonów, rozmawiać z koleżankami. Ojciec wymuszał na nich udawanie szczęśliwej rodziny. Ich matka wcale nie miała lżej. Wszystkie jej pamiątki zostały zniszczone. Nie mogła utrzymywać kontaktu z rodziną i znajomymi, pracować ani wyjeżdżać częściej niż raz w tygodniu na zakupy spożywcze.

Pewnego dnia ich mama zadecydowała, że opuszczą to skażone miejsce. Wyjechały. Nikt ich wtedy nie widział. Zrobiły to szybko i bezgłośnie. Wzięły najważniejsze rzeczy i wyjechały. Nie wiedziały, dokąd jechać, ani na ile dni wystarczy im jedzenia i pieniędzy.
Po kilkunastu godzinach wędrówki trafiają do krainy dzieciństwa ich matki. Nad ładną plażę, która przywołuje masę wspomnień. Zakupują tam mały wóz kempingowy a ich mama dostaje pracę w pobliskiej kafejce. Dostają się do okolicznej szkoły. Muszę się bardzo pilnować, aby nikomu nie powiedzieć swojego sekretu. Grace milczy, nie odzywa się nawet do nauczycielek, natomiast Ellie kłamie. To są jedne z ich sposobów na nie wydanie swojej tajemnicy.
Z biegiem czasu dziewczyny zaczynają się zmieniać. Udaję im się otworzyć i znaleźć przyjaciół oraz miłość. Powoli odnajdują swoje prawdziwe pasje. Wszystko zaczyna się powoli układać, ale nagle…
Wciągnęło Was? Mam nadzieję, że tak samo jak mnie. Muszę się przyznać, że kupiłam tą książkę przypadkowo. Po prostu poszłam do księgarni bez konkretnego celu. Większość książek stojących na regałach dobrze znałam. Wybrałam ją, ponieważ miała ładną, ciekawą okładkę i ciekawy opis.
Jedyne, co mi do tej książki nie pasuję to tytuł. Uważam, że czytelnik spodziewa się czegoś innego po tym tytule. Na przykład czegoś z kategorii fantastycznej bądź jakiegoś zbioru legend. Ale z drugiej strony może właśnie o to chodzi, może jest to zbiór opowieści. Opowieści o prawdziwym życiu pewnych sióstr.
Autorka dała nam tyle rad umieszczonych 311 stronach. Powiedziała nam, że trzeba umieć walczyć o swoje, zawsze mówić prawdę, nigdy nie milczeć w tak ważnych sprawach, zawsze podążać za marzeniami i wiele innych.

Naprawdę zapraszam do przeczytania wszystkich, którzy… po
prostu wszystkich. Nie ważne czy masz 13, 20 czy 60 lat, czy masz psa czy kota,
czy jesteś kobietką czy mężczyzną. To książka dla każdego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




